Zima po mojemu: Czym musi się martwić Stefan Horngacher i skąd startuje Justyna Kowalczyk?

Wierzę, że mam cierpliwość, choć nie chciałbym jej zbyt długo wystawiać na próbę. Przyjdzie moment, kiedy podium stanie się sprawą naglącą. Brakuje mi tego, nie ukrywam. I chciałbym tam być – mówił mi przed wyjazdem do Klingenthal Maciej Kot. Świadomy, inteligentny chłopak, który kiedyś mógłby być dobrym trenerem. Na razie jednak musi jednak sprawdzać swoją wytrzymałość jako skoczek. W Kuusamo nie obronił trzeciego miejsca, w Niemczech spadł z pierwszego. To musi boleć, szczególnie kogoś tak ambitnego.

Zrzut ekranu 2016-12-05 o 12.03.30

Podobnie jest z Kamilem Stochem, choć on akurat nawygrywał w życiu tyle, że mógłby trofeami obdzielić kilku skoczków i wszyscy czuliby się spełnieni. Naszą dwójkę łączy to, że są nastawieni na sukcesy i mają możliwości, aby ją osiągać. Obaj muszą „tylko” być cierpliwi. Ta zima już jest piękna. I nie ma powodu, aby nie była jeszcze piękniejsza. Nie wiem, czy już w Lillehammer lub Engelbergu nasi dolecą do podium, ale zgadzam się z Maćkiem, że później stanie się to już „sprawą naglącą”.
Podium w drużynie już jest, i to wyjątkowe, bo pierwszy raz w historii biało-czerwoni weszli na najwyższy stopień. W sobotę Polacy skakali jak nakręceni. I dobrze później słuchać austriackiego trenera Stefana Horngachera, który mówi, że choć też jest bardzo szczęśliwy, a jego zawodnikom należą się brawa, to tak naprawdę pokazali… 90 procent możliwości. Chcę zobaczyć tej zimy 100 albo chociaż 99 procent tego, na co ich dzisiaj stać. I chcę wierzyć, że Horngacher tak właśnie przygotuje Polaków, że zobaczę to za dwa i pół miesiąca, podczas mistrzostw świata w Lahti. To będzie prawdziwy czas rozliczeń i ocen. Na razie zajadamy się przystawką, która naprawdę dobrze smakuje.
Jeśli skoczkowie startują do sezonu z najwyższego poziomu, to Justyna Kowalczyk na najlepszych na razie spogląda z daleka. Jeśli skoczkowie muszą się martwić, jak utrzymać formę do mistrzostwo, Justyna musi myśleć, jak dojść do optymalnej dyspozycji. Nasi klasycy wybrali zupełnie inne warianty przygotowań, ale cel mają w zasadzie taki sam.
Kowalczyk zaczęła w sumie jak zwykle. Dalej będzie inaczej. Latami przygotowywała się kolejnymi występami w PŚ. To te starty sprawiały, że stawała się coraz lepsza. Teraz pojechała do Włoch, będzie trenowała i ścigała się w Pucharach FIS. Swoją drogą, przed zimowymi igrzyskami w Soczi, gdzie zdobyła złoto na 10 km klasykiem, też zrezygnowała z Tour de Ski (choć w ostatniej chwili w ramach protestu), a szykowała się we włoskiej Santa Caterinie. Teraz też tam jedzie…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.