Zwycięstwo Polaków to kosmos, prawdziwy majstersztyk!

Po raz dziesiąty w historii polscy skoczkowie weszli na podium konkursu drużynowego o Puchar Świata. Po raz pierwszy jednak wygrali. Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Maciej Kot prowadzeni przez Stefana Horngachera napisali piękny rozdział w historii polskich skoków narciarskich. W Klingenthal pokonali rywali o ponad 40 punktów. To kosmos, to majstersztyk i coś niesamowitego! I wreszcie, to sukces, którego bardzo potrzebowała ta dyscyplina.

Zrzut ekranu 2016-11-23 o 18.07.43

Ostatnie dwa lata były bardzo trudne. Efekt był taki, że odszedł wieloletni trener Łukasz Kruczek, który doprowadził Kamila Stocha do dwóch złotych medali olimpijskich w Soczi, mistrzostwa świata i Kryształowej Kuli, a drużynę do dwóch brązowych medali mistrzostw świata. Ostatnio jednak coś się zacięło. Nowy impuls dał Stefan Horngacher, który zastąpił Kruczka. Latem oglądaliśmy Polaków skaczących tak, jak niemal nigdy wcześniej. Wielkie możliwości wreszcie potwierdził Maciej Kot, ustabilizował się Stoch, inni też częściej się uśmiechali.
Tylko to było ledwie lato, przystawka do prawdziwej, zimowej rywalizacji. Na śniegu jednak znowu jest pięknie. Indywidualnie jeszcze Polaka na podium nie było, ale Kot jest bardzo blisko, Stoch znowu trafia w próg i lata bardzo daleko, przebudził się Żyła, solidny jest Kubacki. Ta ekipa pokazała, że potrafi wygrywać. Dokonała tego, czego nie udało się nigdy wcześniej. Adam Małysz, który siedział w czasie konkursu w studiu TVP, mógł się szeroko uśmiechać. Nie wiem, jakie prezenty urodzinowe czekają na niego w domu (w sobotę obchodził 39. urodziny), ale lepszego „podarunku” sportowego nowy pan dyrektor-koordynator nie mógł sobie wymarzyć. Biało-czerwone rakiety odpaliły. Teraz czekamy na niedzielę i pokaz indywidualnych możliwości. Poprzeczka wisi wysoko, bo nie ma co ukrywać – liczymy na podium. A to nie koniec, bo przecież wkrótce Turniej Czterech Skoczni, a przede wszystkim mistrzostwa świata. W Klingenthal pewnie każdy z naszej czwórki życzył sobie po cichu medalu w Finlandii. Najlepiej po powtórce osiągnięcia z Klingenthal.